Strona główna  /  Sport  /  Maraton – jak się przygotować, plan treningu, dieta

Sport Biegacz wiąże buty na bieżni o wschodzie słońca; obok zegarek i woda, atmosfera przygotowań do maratonu.

Maraton – jak się przygotować, plan treningu, dieta

Data publikacji: 2026-07-11 Data aktualizacji: 2026-07-11

Marzy ci się debiut na królewskim dystansie, ale nie wiesz od czego zacząć przygotowania. Z tego tekstu dowiesz się, czym jest maraton, jak ułożyć bezpieczny plan treningowy i jak powinna wyglądać dieta biegacza. Dzięki temu podejdziesz do swojego pierwszego 42,195 km z większym spokojem i dobrym planem.

Co to jest maraton i czy każdy może go przebiec?

Bieg maratoński to bieg na dokładny dystans 42,195 km, czyli 26 mil i 385 jardów. Tę długość trasy ustalono na podstawie historycznego maratonu olimpijskiego w Londynie w 1908 roku, a od 1921 roku jest ona oficjalnym standardem wyznaczonym przez World Athletics. Nazwa wywodzi się od greckiej miejscowości Maraton i legendy o posłańcu Filippidesie, który miał pobiec z pola bitwy do Aten, przekazać wieść o zwycięstwie i umrzeć z wycieńczenia tuż po wypowiedzeniu słów „Zwyciężyliśmy”.

Na pierwszych nowożytnych igrzyskach olimpijskich w Atenach w 1896 roku dystans maratonu wynosił około 40 km. Trasa była luźno oparta na odległości między Maratonem i Atenami i dopiero później zaczęła ewoluować w stronę obecnego standardu. Przesądzający był bieg w Londynie, kiedy trasę wydłużono tak, aby start odbył się przy Zamku w Windsorze, a finisz przy loży królewskiej na White City Stadium, co dało właśnie 42 195 metrów.

Współczesny maraton to przede wszystkim masowy bieg uliczny, w którym obok zawodowców startują tysiące amatorów. Na świecie odbywa się rocznie ponad 800 maratonów, od wielkich imprez w miastach takich jak Berlin Marathon, London Marathon czy Boston Marathon, po biegi po pustyni, na biegunie czy na Wielkim Murze Chińskim. W Polsce największym biegiem na tym dystansie jest Maraton Warszawski, część cyklu Złota Seria 42, który w ostatnich latach gromadził nawet ponad 9 tysięcy finiszerów na mecie w okolicach Pałacu Kultury i Nauki.

Różnica między elitą a amatorami jest ogromna, ale startują oni na tej samej trasie. Aktualny rekord świata mężczyzn należy do Sabastiana Sawe, który w Londynie uzyskał 1:59:30 i jako pierwszy złamał barierę dwóch godzin w warunkach dopuszczonych do rekordu. Wśród kobiet rekord w biegu mieszanym wynosi 2:09:56 i należy do Ruth Chepngetich, a najlepszy wynik w kategorii „women only” to 2:15:41 Tigst Assefy. Dla porównania typowy amator w tzw. środku stawki kończy maraton w czasie około 4–5 godzin, co oznacza zdecydowanie inne tempo, ale podobne wyzwanie wytrzymałościowe.

Przygotowania do maratonu niosą ze sobą szereg korzyści zdrowotnych i „okołosportowych”, które odczujesz nawet wtedy, gdy nigdy nie będziesz biegać tak szybko jak elita. To między innymi:

  • wyraźna poprawa wydolności krążeniowo‑oddechowej i obniżenie tętna spoczynkowego,
  • łatwiejsza kontrola masy ciała i zmniejszenie ryzyka otyłości,
  • wzmocnienie mięśni nóg, tułowia oraz kości dzięki regularnym obciążeniom,
  • redukcja poziomu stresu i poprawa jakości snu po spokojnych treningach,
  • budowanie dyscypliny, lepszej organizacji dnia i trwałych nawyków zdrowego trybu życia.

Czy każdy może przebiec maraton. U większości zdrowych dorosłych ukończenie dystansu jest możliwe, o ile przygotowania są rozłożone w czasie i dobrze zaplanowane. Trzeba jednak uwzględnić wiek, obecne choroby jak nadciśnienie, choroba wieńcowa, istotna otyłość czy cukrzyca oraz dotychczasową aktywność fizyczną. Osoby z dolegliwościami kardiologicznymi lub po 40 roku życia powinny przed wejściem w trening maratoński skonsultować się z lekarzem, najlepiej medycyny sportowej.

Maraton nie powinien być pierwszym dystansem w życiu biegacza. Bezpieczniej jest najpierw zdobyć doświadczenie na 5 km, 10 km i w półmaratonie, a dopiero później mierzyć się z 42,195 km. Celem pierwszego maratonu powinno być spokojne ukończenie biegu w dobrym zdrowiu, a nie spektakularny czas.

Jak bezpiecznie zacząć przygotowania do maratonu?

Pierwszym krokiem jest uczciwa ocena swojego punktu wyjścia, a nie porównywanie się do znajomych z medali na ścianie. Kandydat na maratończyka powinien mieć za sobą przynajmniej kilka miesięcy regularnego biegania trzy razy w tygodniu oraz komfortowe pokonywanie 8–10 km bez dłuższych przerw w marszu. Dobrym sygnałem jest ukończenie przynajmniej jednego biegu na 10 km albo półmaratonu w równym tempie i bez załamania na ostatnich kilometrach.

Zanim wejdziesz w wymagający plan treningowy, warto potraktować swoje zdrowie tak poważnie, jak traktuje się przegląd techniczny auta przed długą trasą. Szczególnie po 35–40 roku życia i po przebytej chorobie serca lub COVID‑19 zadbaj o podstawową diagnostykę:

  • konsultację z lekarzem, najlepiej specjalistą medycyny sportowej,
  • spoczynkowe EKG i ewentualnie próbę wysiłkową przy podejrzeniu choroby wieńcowej,
  • podstawową morfologię krwi wraz z poziomem żelaza i ferrytyny,
  • profil lipidowy i glikemię na czczo, zwłaszcza przy nadwadze lub obciążeniach rodzinnych,
  • ocenę stawów kolanowych, bioder i kręgosłupa u ortopedy lub fizjoterapeuty.

Dobrze jest od razu wybrać docelowy bieg, na przykład jesienny Maraton Warszawski czy wiosenny maraton w jednym z dużych miast. Osoba, która już spokojnie biega 20–30 km tygodniowo, zwykle potrzebuje 4–6 miesięcy planu ukierunkowanego na maraton. Kto startuje praktycznie „z kanapy”, powinien przeznaczyć na przygotowania 9–12 miesięcy, z długim etapem budowania bazy na krótszych dystansach i marszobiegach, najlepiej w umiarkowanych temperaturach wiosny lub jesieni, a nie w pełnym letnim upale.

Na samym początku dobrze uporządkować kwestie organizacyjne, bo to one często decydują o powodzeniu planu. W praktyce przyda ci się:

  • dobór butów biegowych z odpowiednią amortyzacją i dopasowaniem do stopy w specjalistycznym sklepie,
  • stopniowe przyzwyczajanie się do asfaltu i betonu, jeśli do tej pory biegałeś głównie po miękkich leśnych ścieżkach,
  • wybór bezpiecznych tras w okolicy domu lub pracy, z dobrym oświetleniem i małym ruchem samochodowym.

Plan treningowy musi zmieścić się w twoim realnym życiu, a nie w idealnym kalendarzu z internetu. Trzeba więc szczerze policzyć, czy stać cię czasowo na 3–5 treningów tygodniowo i ile możesz poświęcić na sen, regenerację oraz rodzinę. Najlepsze efekty daje podejście podobne do remontu czy budowy domu, gdzie prace prowadzi się etapami, a nie nadrabia w panice nocami, kosztem odpoczynku i zdrowia.

Plan treningu do maratonu – ile, kiedy i jak biegać?

Typowy plan treningowy do maratonu dla amatora opiera się na 3–5 jednostkach biegowych tygodniowo. W tygodniu pojawiają się spokojne biegi tlenowe, dłuższe wybiegania, treningi tempowe lub progowe oraz ewentualnie interwały, przeplatane dniami lżejszymi lub odpoczynkiem. U większości biegaczy amatorów tygodniowy kilometraż w szczycie przygotowań mieści się w przedziale 40–70 km, podczas gdy elita potrafi biegać regularnie ponad 160 km na tydzień, co pokazuje skalę różnicy obciążeń.

W dobrze ułożonym planie nie chodzi o mnożenie przypadkowych treningów, ale o mądre łączenie różnych bodźców. Najważniejsze typy jednostek, które warto uwzględnić, to:

  • spokojne biegi tlenowe, które stanowią większość objętości i powinny pozwalać na swobodną rozmowę w trakcie,
  • długie wybiegania dochodzące w szczycie planu do 25–32 km, budujące specyficzną wytrzymałość maratońską,
  • biegi w tempie maratonu lub w okolicach progu mleczanowego, poprawiające ekonomię biegu przy docelowym tempie,
  • krótsze odcinki szybsze, czyli interwały, podnoszące VO2max, które u amatorów stosuje się z dużym umiarem,
  • trening siłowy i ogólnorozwojowy dwa razy w tygodniu, skupiony na core, pośladkach i obręczy biodrowej,
  • trening uzupełniający jak rower, pływanie czy marszobiegi, szczególnie cenny dla osób cięższych lub po kontuzjach.

Ile miesięcy potrzeba na przygotowanie do maratonu?

Całkowity początkujący, który nie ma za sobą stałej aktywności fizycznej, potrzebuje zwykle 9–12 miesięcy, aby dojść do bezpiecznego ukończenia maratonu bez „gaszenia pożaru” na ostatniej prostej. Ten czas obejmuje długą fazę nauki biegania, spokojne zwiększanie dystansów oraz starty kontrolne na 5 i 10 km, a potem w półmaratonie. Biegacz średniozaawansowany, biegnący już regularnie 20–30 km tygodniowo, może oprzeć się na bardziej skondensowanym planie trwającym 16–20 tygodni, czyli 4–5 miesięcy.

Cały rok albo wspomniane 16–20 tygodni warto podzielić na kilka wyraźnych etapów, żebyś wiedział, nad czym pracujesz w danym okresie:

  • faza budowy bazy tlenowej, w której królują spokojne biegi i stopniowe zwiększanie kilometrażu bez agresywnych akcentów,
  • faza wytrzymałości maratońskiej, charakteryzująca się regularnymi długimi wybieganiami i biegami w tempie maratonu,
  • faza szczytowa, czyli 3–4 tygodnie największego kilometrażu i najdłuższych wybiegań, kiedy tylko utrwalasz tempo,
  • faza taperingu, w której na 2–3 tygodnie przed startem zmniejszasz objętość o około 30–50 procent, zostawiając trochę intensywności.

Osoby po kontuzjach, z problemami stawowymi lub powyżej 45 roku życia powinny wybierać raczej górne granice tych przedziałów czasowych. W praktyce oznacza to spokojniejsze zwiększanie kilometrażu, większy udział marszobiegów oraz akcent na trening siłowy zamiast ścigania się o wysokie liczby w dzienniczku. Takie podejście pomaga zminimalizować ryzyko przeciążenia ścięgien, stawów i kręgosłupa, a jednocześnie pozwala systematycznie poprawiać formę.

Jak zwiększać tygodniowy kilometraż?

Najważniejsza zasada przy budowaniu objętości jest prosta, choć często ignorowana, gdy pojawi się euforia pierwszych postępów. Łączny tygodniowy kilometraż najlepiej zwiększać o około 5–10 procent, czyli z 30 km przechodzić najpierw do 33 km, a nie od razu do 40. Nagłe skoki objętości połączone z jednoczesnym podkręcaniem intensywności to prosta droga do kontuzji, nawet jeśli przez kilka tygodni wszystko pozornie idzie gładko.

Bezpieczne budowanie obciążeń wymaga kilku prostych zasad, które możesz wdrożyć praktycznie od razu:

  • wprowadzaj najpierw większą częstotliwość biegania, na przykład dodatkowy krótki trening w tygodniu, a dopiero później wydłużaj poszczególne jednostki,
  • co 3–4 tygodnie planuj lżejszy tydzień regeneracyjny z wyraźnie niższym kilometrażem, aby organizm mógł się odbudować,
  • dbaj o to, by większość kilometrów pokonywać w niskiej intensywności, a szybsze akcenty pojawiały się tylko jeden lub dwa razy w tygodniu,
  • uważnie obserwuj sygnały ostrzegawcze jak ból w jednym konkretnym miejscu utrzymujący się kilka dni, przewlekłe zmęczenie czy problemy ze snem i w razie ich wystąpienia od razu cofaj obciążenia.

Większość kontuzji przeciążeniowych u biegaczy wynika z zasady „too much, too soon”, czyli zbyt dużo i zbyt szybko. Groźne jest zwłaszcza jednoczesne podnoszenie kilometrażu i intensywności powyżej około 10 procent tygodniowo. Gdy tylko pojawi się jednostronny ból, znacznie lepiej jest od razu zmniejszyć obciążenia niż próbować biegać „przez ból” i później wypaść z treningu na wiele tygodni.

Kilometraż zawsze musi pasować do twojego stylu życia, a nie tylko do tabelki z planu przygotowań. Zdecydowanie lepiej jest konsekwentnie trenować trzy lub cztery razy w tygodniu na nieco mniejszej objętości, niż nadrabiać opuszczone treningi jednym ekstremalnie długim wybieganiem w weekend. Takie skoki obciążeń mocno zwiększają ryzyko przeciążeń, szczególnie w obrębie kolan, pasma biodrowo‑piszczelowego i ścięgna Achillesa.

Jak powinien wyglądać przykładowy tydzień treningu?

Dla większości amatorów celujący w czas ukończenia maratonu w granicach 4–5 godzin sensowny będzie tydzień z kilometrażem rzędu 50–60 km w środkowej fazie przygotowań. Taki szablon pozwala połączyć trzy spokojne biegi, jeden trening jakościowy oraz jedno długie wybieganie, a zarazem zostawić miejsce na pełen odpoczynek. To tylko punkt odniesienia, który możesz dopasować w górę lub w dół do swojej formy oraz liczby wolnych dni.

Dzień tygodnia Rodzaj treningu Czas lub dystans Intensywność (odczucie / % HRmax) Cel treningu
Poniedziałek Odpoczynek lub lekki spacer 30–40 min Bardzo lekko Regeneracja po weekendowym wybieganiu
Wtorek Spokojny bieg tlenowy 8–10 km 65–75% HRmax Budowa bazy wytrzymałościowej
Środa Trening tempowy / progowy 2 km rozgrzewki + 4–6 km w tempie progowym + 2 km schłodzenia Tempo odczuwalnie cięższe, ale kontrolowane Poprawa ekonomii biegu i tolerancji wysiłku
Czwartek Odpoczynek lub trening siłowy 20–30 min Umiarkowanie Wzmocnienie mięśni core i pośladków
Piątek Spokojny bieg tlenowy 8–10 km 65–75% HRmax Podtrzymanie objętości bez dużego zmęczenia
Sobota Krótszy bieg regeneracyjny lub rower 6–8 km biegu lub 45 min roweru Bardzo lekko Przyspieszenie regeneracji przed długim wybieganiem
Niedziela Długie wybieganie 22–30 km 60–70% HRmax Budowa specyficznej wytrzymałości maratońskiej

Taki szablon można elastycznie modyfikować, zamieniając dni miejscami w zależności od grafiku pracy lub obowiązków rodzinnych. Jeśli czujesz się zmęczony, skróć lekki bieg zamiast na siłę domykać zakładany dystans, natomiast w mocniejszym okresie możesz wydłużyć spokojne biegi o 1–2 km każdy. Dobrym rozwiązaniem jest wplecenie dwóch krótkich sesji siłowych po 20–30 minut w dni bez biegania lub po bardzo lekkich treningach, unikając ustawiania dwóch wyjątkowo ciężkich dni jeden po drugim.

Jak trenować aby uniknąć kontuzji i przetrenowania?

Normalne zmęczenie treningowe to uczucie ciężkich nóg po długim wybieganiu i lekko wyższe tętno na kolejny dzień, które szybko mija. Przetrenowanie zaczyna się tam, gdzie mimo większej pracy osiągi spadają, coraz gorzej śpisz, rośnie tętno spoczynkowe, pojawia się drażliwość i spada motywacja do wyjścia na trening. Taki stan może dotknąć także amatorów łączących duży kilometraż z pracą zawodową i obowiązkami domowymi, dlatego trzeba nauczyć się go rozpoznawać zawczasu.

Biegacze maratońscy mają skłonność do podobnych urazów, które najczęściej wynikają z przeciążeń, nieodpowiedniej nawierzchni lub zaniedbania treningu siłowego. W grupie typowych kontuzji pojawiają się przede wszystkim:

  • zapalenie rozcięgna podeszwowego, często spowodowane nagłym wzrostem kilometrażu i chodzeniem w zużytych butach,
  • bóle kości piszczelowej, czyli tzw. shin splints, nasilane przez bieganie wyłącznie po twardym asfalcie,
  • kolano biegacza, związane z przeciążeniem stawu rzepkowo‑udowego i zbyt słabymi mięśniami pośladkowymi,
  • zespół pasma biodrowo‑piszczelowego, pojawiający się przy dużej liczbie zbiegów lub nagłej zmianie terenu,
  • przeciążenia ścięgna Achillesa, wynikające z gwałtownego zwiększenia objętości lub biegania w zbyt niskich, twardych butach,
  • bóle odcinka lędźwiowego, często powiązane z brakiem stabilizacji tułowia i pracą siedzącą.

Skuteczna profilaktyka kontuzji opiera się na kilku filarach, które są równie ważne jak same kilometry w planie. W codziennej praktyce dobrze sprawdza się:

  • prawidłowa rozgrzewka przed biegiem, czyli kilka minut truchtu oraz proste ćwiczenia mobilizacyjne,
  • schłodzenie po wysiłku w formie spokojnego truchtu lub marszu i krótkiego rozciągania dynamicznego,
  • regularny trening siłowy dwa razy w tygodniu, skupiony na stabilizacji tułowia, pośladkach oraz mięśniach wokół bioder i kolan,
  • systematyczne rolowanie oraz praca nad mobilnością, szczególnie po długich wybiegach na twardym podłożu,
  • dbanie o sen na poziomie 7–9 godzin na dobę i planowanie pełnych dni bez biegania,
  • większa ostrożność przy treningu na asfalcie oraz częściowe przeniesienie objętości na ścieżki gruntowe, gdy tylko masz taką możliwość.

Ogromną rolę w profilaktyce urazów odgrywają buty biegowe, które są twoim podstawowym „sprzętem ochronnym”. Większość modeli należy wymieniać po przebiegu około 600–800 km, przy większej masie ciała czasem nawet szybciej, ponieważ amortyzacja stopniowo się zużywa. Bieganie w butach z wytartą podeszwą przenosi obciążenia na stawy skokowe, kolana i kręgosłup, a zły dobór modelu do pronacji czy szerokości stopy potrafi w dłuższym okresie generować przeciążenia całej kończyny.

Jednostronny, narastający ból, pojawiające się zgrubienie lub obrzęk, a także dolegliwości, które nasilają się w trakcie biegu i nie znikają w ciągu 72 godzin po treningu, są wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. W takiej sytuacji lepiej od razu przerwać bieganie i skonsultować się z fizjoterapeutą albo lekarzem, niż próbować „przebiegać” kontuzję i skończyć z kilkumiesięczną przerwą.

Przy dużym obciążeniu treningowym warto wprowadzić okresowe badania profilaktyczne, tak jak robią to bardziej doświadczeni maratończycy. Raz w roku dobrze jest wykonać EKG, podstawową morfologię, oznaczyć poziom żelaza, ferrytyny oraz witaminy D, zwłaszcza po 35–40 roku życia. Dodatkową korzyścią może być regularny „przegląd” u fizjoterapeuty, który oceni ruchomość stawów, wzorce biegu oraz wyłapie przeciążenia na wczesnym etapie.

Dieta przed maratonem – co jeść na co dzień i w ostatnim tygodniu?

Dobrze ułożona dieta to paliwo dla codziennych treningów maratońskich i narzędzie szybkiej regeneracji między nimi. Zawodowiec z elity i amator mają zupełnie inne zapotrzebowanie kaloryczne, ale proporcje makroskładników oraz ogólne zasady żywienia pozostają bardzo podobne. Długotrwały wysiłek, jakim jest maraton, opiera się głównie na węglowodanach i dlatego warto, aby w codziennym jadłospisie biegacza nie brakowało produktów z tej grupy.

W praktyce dobrze sprawdzają się proste reguły, które możesz dopasować do swoich upodobań smakowych i trybu dnia:

  • udział węglowodanów na poziomie około 50–60 procent dziennej energii z naciskiem na produkty złożone, takie jak kasze, ryż, pełnoziarniste pieczywo, warzywa i owoce,
  • spożycie białka w granicach 1,2–1,8 g na kilogram masy ciała dziennie, z naciskiem na chude mięso, ryby, nabiał, jaja i rośliny strączkowe, które wspierają regenerację mięśni,
  • tłuszcze na poziomie 20–30 procent energii z przewagą nienasyconych, czyli oliwy, orzechów, pestek czy awokado,
  • stałe, umiarkowane nawodnienie w ciągu dnia, głównie wodą, a przy wysokich temperaturach także napojami izotonicznymi,
  • ograniczenie wysoko przetworzonej żywności, nadmiaru cukrów prostych, alkoholu i tłuszczów trans.

Jeśli oprócz ukończenia maratonu chcesz również zredukować masę ciała, dobrze jest rozłożyć ten proces na wiele miesięcy, a nie próbować robić wszystkiego na raz. Najbezpieczniej działać w spokojnym deficycie energetycznym we wcześniejszej fazie przygotowań, kiedy treningi są krótsze i mniej intensywne. Ostatnie 6–8 tygodni przed startem nie powinno wiązać się z dużym ujemnym bilansem kalorycznym, ponieważ może to istotnie zaburzać regenerację i zwiększać ryzyko kontuzji czy spadków formy.

Jak jeść w trakcie całego okresu przygotowań?

Tak jak trening dzieli się na fazy, tak samo warto periodyzować żywienie zamiast jeść codziennie identycznie. W dni z ciężkim treningiem, szczególnie interwałami lub długim wybieganiem, sensowne jest zwiększenie udziału węglowodanów przy nieco wyższej podaży kalorii. W dni wolne lub bardzo lekkie można lekko obniżyć ilość węglowodanów, zostawiając stałą porcję białka na potrzeby regeneracji włókien mięśniowych.

Duże znaczenie ma to, co jesz bezpośrednio przed i po biegu, bo właśnie wtedy organizm najszybciej wykorzystuje dostarczone składniki. Wokół kluczowych jednostek treningowych dobrze działa kilka prostych zasad:

  • posiłek przedtreningowy zjedz 2–3 godziny przed biegiem i zadbaj, aby był lekki, bogaty w węglowodany, a ubogi w tłuszcz i błonnik, na przykład ryż z lekkim źródłem białka i warzywami,
  • na 30–60 minut przed długim wybieganiem możesz sięgnąć po małą przekąskę jak banan, mała kanapka lub żel energetyczny przetestowany wcześniej na treningach,
  • po zakończeniu wysiłku postaraj się zjeść posiłek w ciągu godziny, dostarczając około 1 g węglowodanów na kilogram masy ciała i 20–25 g białka,
  • po długich biegach zwróć uwagę na uzupełnienie elektrolitów oraz płynów, stosując napoje izotoniczne albo wodę z dodatkiem soli i soku,
  • podziel całodzienną podaż jedzenia na 3–4 większe posiłki i 1–2 przekąski, aby unikać bardzo długich przerw bez jedzenia, gdy organizm intensywnie się regeneruje.

W przypadku suplementów pierwszym krokiem zawsze powinny być badania, a nie reklama w internecie. U wielu biegaczy sensowne jest stosowanie witaminy D w okresie niedoboru słońca oraz uzupełnianie żelaza tylko przy faktycznie stwierdzonym niedoborze i pod kontrolą lekarza. W okresach bardzo dużego obciążenia przydatne mogą być napoje węglowodanowo‑elektrolitowe, natomiast agresywne „spalacze tłuszczu” czy wysokie, nieprzetestowane dawki kofeiny tuż przed startem lepiej omijać szerokim łukiem.

Jak działa glikogen i czym jest biegowa ściana?

Glikogen to magazyn węglowodanów zgromadzonych w mięśniach i wątrobie, z którego organizm korzysta podczas wysiłku wytrzymałościowego. Przeciętny biegacz jest w stanie zmagazynować około 2000 kcal w formie glikogenu, co przy tempie maratońskim wystarcza mniej więcej na 30 km biegu. To podstawowe źródło energii w trakcie długotrwałego wysiłku, dlatego tak ważne są zarówno codzienna dieta bogata w węglowodany, jak i długie wybiegania uczące organizm bardziej efektywnego korzystania z tłuszczów.

„Ściana” maratońska to moment, w którym zapasy glikogenu są mocno wyczerpane, a organizm zmuszony jest przejść na dominujące spalanie tłuszczu, co odbywa się zdecydowanie wolniej. Objawia się to nagłym spadkiem siły, ciężkimi nogami, zawrotami głowy, problemem z utrzymaniem tempa i silną potrzebą przejścia do marszu, często w okolicach 30–35 kilometra. Możesz ograniczyć ryzyko zderzenia ze ścianą, łącząc rozsądne tempo biegu, dobrze przeprowadzony „carbo‑loading” w ostatnich dniach przed startem oraz regularne przyjmowanie węglowodanów w trakcie biegu, na przykład w formie żeli takich jak Maurten 100 gel czy napojów typu Maurten drink mix 320, zawsze przetestowanych wcześniej na treningach. Warto też unikać nadmiernego picia samej wody bez elektrolitów, ponieważ może to sprzyjać rozcieńczeniu sodu we krwi, czyli hiponatremii, która jest niebezpieczna dla zdrowia.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Ile wynosi dokładny dystans maratonu?

Oficjalna długość biegu maratońskiego to dokładnie 42,195 kilometra. Taki standard został zatwierdzony przez międzynarodową organizację World Athletics.

W jakim czasie amatorzy zazwyczaj kończą bieg maratoński?

Przeciętny biegacz rekreacyjny pokonuje ten dystans w czasie mieszczącym się w granicach od 4 do 5 godzin.

Kto bezwzględnie powinien udać się do lekarza przed rozpoczęciem treningów maratońskich?

Konsultacja medyczna jest szczególnie zalecana osobom mającym problemy z sercem oraz biegaczom, którzy ukończyli 40. rok życia.

Ile miesięcy przygotowań potrzebuje osoba zaczynająca biegać od zera?

Osoba początkująca powinna przeznaczyć na przygotowania od 9 do 12 miesięcy. Taki czas pozwala bezpiecznie zbudować bazę wytrzymałościową i uniknąć kontuzji.

O ile procent można bezpiecznie zwiększać tygodniowy dystans biegowy?

Zaleca się, aby łączny tygodniowy kilometraż podnosić maksymalnie o 5 do 10 procent. Chroni to organizm przed przeciążeniami i urazami.

Czym objawia się tzw. ściana podczas maratonu?

Jest to gwałtowny kryzys energetyczny wywołany brakiem glikogenu, co skutkuje nagłym osłabieniem, ociężałością nóg oraz problemami z utrzymaniem tempa. Zwykle zjawisko to występuje w okolicach 30–35 kilometra.

Redakcja aktywnastrefa.pl

W redakcji aktywnastrefa.pl kochamy zdrowy styl życia, sportowe wyzwania i odkrywanie nowych miejsc. Chętnie dzielimy się naszą wiedzą o diecie, aktywności fizycznej, turystyce, zakupach i rozrywce, by ułatwić Wam codzienne wybory i inspirować do działania. U nas wszystko staje się prostsze i ciekawsze!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?